Dzisiaj jest sobota, 19 września 2026r., ostatnia aktualizacja strony odbyła się 6 maja 2012 r.
Połowa roku już za pasem a wyjazdów w góry jak na lekarstwo, można powiedzieć iż Tatry przegrały walkę z brakiem czasu. Wydaje się iż wraz z wiekiem człowiek ma coraz mniej wolnego czasu na swoje hobby. Jednak nie o wolnym czasie będę tutaj pisał, tylko o wyprawie (jak zostało to skatalogowane na stroni internetowej) na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. „Piątek tygodnia koniec weekendu początek” jak śpiewa polski raper Liroy oznacza koniec pracy szkoły, etc. W taki właśnie piątek 9 lipca 2010 r. rozpoczęła się historia wyjazdu na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem (MPpCh.). Późnym popołudniem wspomnianego dnia po ciężkim tygodniu pracy wyjechaliśmy do oddalonego o 200 km. Zakopanego. Początkowy plan zakładał iż nocleg z piątku na sobotę spędzimy w schronisku na Morskim Oku, jednak pora o której dotarliśmy do górskiego miasta zweryfikowała ten plan … noclegi mieliśmy w Zakopanym. Wyglądając przez okno mieliśmy piękny widok na Tatry, szczególne piękno można było zobaczyć rano kiedy słońce powolutku wyłaniało się z zaszczytów. Zmiana miejsca pierwszego noclegu zmieniła też lekko nasze plany z wyjściem w góry, zamiast dwóch noclegów w schroniskach postanowiliśmy wrócić wieczorem do Zakopanego na nocleg, zaletą takiego rozwiązana jest to iż można iść z lekkim plecakiem co skutkuje większym tempem wędrówki.

W sobotę o godz. 5:30 rano wyruszyliśmy monotonną drogą z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, gdzie mieliśmy krótka przerwę na śniadanie. Z jednego z najpopularniejszych miejsc w Tarach wyruszamy dalej czerwonym szkaliem nad Czarny Staw Gąsienicowy pod Rysami, gdzie mamy do wybory dwa szlaki, czerwony na Rysy oraz zielony na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, zgodnie z celem wyjazdu wybieramy zielony szlak. Idąc dość stromym podejściem dochodzimy do Kazalnicy (2159 m.n.p.m.) z której możemy podziwiać piękny widok na Czarny Staw pod Rysami oraz Morskie Oko. Warto wspomnieć iż Kazalnica jest jednym z ulubionych szczytów wspinaczkowych, jest to też miejsce w którym dzieje się akcja polskiego filmu „Prowokator”. Osiągnięcie Kazalnicy oznajmia nami iż MPpCh. jest już niedaleko, pozostaje jeszcze minąć „Galeryjkę” i jesteśmy na przełęczy. Po osiągnięciu MPpCh. (2307 m.n.p.m.) robimy kilka zdjęć po czym zastanawiamy się nad dalszą częścią trasy. Zgodnie z planem mamy zejść do Morskiego Oka aby następnie udać się do Doliny Pięciu Stawów przez Szpiglasową Przełęcz. Jadnak bardziej kusząca jest inna opcja trasy, czyli zejście na Słowacje do Hińczowej Doliny „starym” szlakiem, taką wlaśnie wersję wybieramy. Zejście do ww doliny jest nieco trudne ze względu na obsuwające się pod nogami kamienie. Nad Wielkim Hińczowym Stawem (1945 m.n.p.m.) robimy dłuższy odpoczynek. Dalsza część trasy prowadzi niebieskim szlakiem przez Wyżną Koprową Przełęcz (2180 m.n.p.m.) do Hilińskiej Doliny. Przechodzimy całą dolinę i na wysokości 1411 m.n.p.m. Zmieniamy szlak na zielony udając się na Ciemne Smerczny (1490 m.n.p.m.). Z tego miejsca udajemy się na Zawory przez przepiękną Kobylą Dolinkę. Dojęcie na Zawory jest już trudnym wezwaniem, ze względu na ilość przebytej trasy oraz upał, w tym miejscu robimy sobie odpoczynek co doskonale widać na zdjęciach. Przed nami już tylko podejście czerwonym szlakiem na Gładką Przełęcz (1994 m.n.p.m.), za którą znajduje się Dolina Pięciu Stawów Polskich. Schodząc z Gładkiej Przełęczy napotykamy na drodze Świstaki które zostały uwiecznione na zdjęciach. Dochodząc do schroniska w piątce zderzamy się z tłumem turystów, zmęczeni szukamy miejsca aby można było usiąść i coś zjeść, jak się okazuje jest to trudna misja, jednak wykonalna, znaleźliśmy jeden kamień na który można było spokojnie posilić się. W dolinie nie mamy za dużo czasu, ponieważ jest już późna godzina, a zależy nam na dojściu do Wodogrzmotów Mickiewicza zanim zapadnie zmrok. Cel prawie udało się osiągnąć, zabrakło nam kilkudziesięciu minut. Jest już godzina 22:30 wolnym krokiem dochodzimy do parkingu na Łysej Polanie, dzwonimy iż już jesteśmy w samochodzie i dowiadujemy się iż Niemcy zdobyli trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w RPA. Jesteśmy bardzo zmęczeni 17 godzinami wędrówki, spaleni od słońca które towarzyszyło nam przez cały dzień, jednak bardzo zadowoleni z trasy.
Podsumowując trzeba powiedzieć iż trasa którą przebyliśmy jest wymagającą pod względem kondycyjnym, liczne przewyższenia dają o sobie znać, jeśli chcemy ją przebyć w jeden dzień musimy bardzo wcześnie wyjść nawet przed godz. piątą, również jeżeli chcemy wrócić przed całkowitym zapadnięciem zmroku. Warto też pamiętać aby wybrać się w okresie gdy dzień jest bardzo długi. Trasę można polecić też z względu spokój panujący na szlaku, od Czarnego Stawu pod Rysami aż do Doliny Pięciu Stawów Polskich rzadko mijamy turystów.
Uczestnicy: Chudy, Łysy
Zdjęcia znajdują się w galerii